piątek, 2 grudnia 2011

Uczelniano i pracowicie

Czas mija, od ostatniego postu te sporo minęło, więc trzeba coś na rozluźnienie napisać, aby czas jakoś urozmaicić. Ale od początku...

Jakiś czas temu otrzymałem wezwanie do urzędu pracy. Zaproponowano mi udział w kursie grafiki komputerowej multimediów. Argumentów przeciw nie było. Były tylko za, ale ich nie wymienię. Zatem się zgodziłem, odpowiednie dokumenty złożyłem, a dzisiaj byłem podpisać umowę. Fajnie.

Pierwszy etap zacznie się już w następny tydzień. Jedno, co mnie martwi, to fakt, że znowu idąc do PUP się spocę i mnie przewieje, a już teraz czuję się niezbyt dobrze. Zatem możliwe przeziębienie. OK, to nie wszystko z nowości tego tygodnia.

Wczoraj zadzwonił telefon. Dziekanat poinformował mnie, że w sobotę (jutro) mam obronę. No kurwa wcześnie dają znać. Dwa dni przed faktem. A gdybym miał zaplanowany jakiś wyjazd, lub by mnie w mieście nie było akurat? Co cóż - mistrzynie intelektu przynajmniej o obronie powiadomiły. Niewielki plus, a wręcz niewidoczny. Zatem się trzeba przygotowywać.


Z trzy dni temu przyszedł mi do głowy pomysł związany z zapowiadanymi na 20 grudnia opadami śniegu. Niestety, nie mogę szczegółów zdradzić. Ale mogę za to o dzisiejszym odkryciu napisać. Otóż pomyślałem sobie, że warto prosić władze miasta o patronat nad tym wydarzeniem. Niestety - może to być niemożliwe. Gdybym pomyślał o tym miesiąc temu, to jeszcze by dało radę. Bo akcję obmyśliłem na grudzień, a wniosek należy złożyć min. 30 dni przed rozpoczęciem. No to patronat nie jest brany pod uwagę. Ale o tym może w poniedziałek uda mi się porozmawiać.


A skoro już poruszam kolejną kwestię, to może się wybiorę do urzędu miejskiego, ale tym razem do prezydenta Konina. Może bez pomocy laptopa (wydrukowaną mam prezentację na szczęście) uda mi się go zainteresować. A widzę, że jest to dość konkretna osoba i jak na razie minusów nie widzę. Prezydencja na razie nie ma na koncie wielu wpadek... Oczywiście wiceprezydent zaliczył ich sporo w krótkim czasie, ale mieszkańcy miasta w znakomitej większości i tak nie biorą go na poważnie.



Ale się rozpisałem. A skoro już pisanie i ogólnie, to muszę z 51 zagadnień jeszcze 28 rozkminić. Problem w tym, że nawet wujek Google nie potrafi celnie pomóc. A z tych 51 zagadnień rozumiem tylko 11 (zagadnienia programistyczne). Reszta to sieci komputerowe i typowo techniczne przedmioty (jakieś technologie i inne materiały).

Zatem lecę do zagadnień mimo bolącej od wczoraj głowy, zwiększonego kataru i nieprzyjemnego uczucia ciepła i chłodu (oznaki przeziębienia zapewne to są). Nawet herbata mi nie smakuje, a to zły znak.


A juro się doprawię, bo MUSZĘ założyć garnitur. Rodzice się uparli. I nawet indywidualność mi zabierają, ech. A w garniturze mnie przewieje. A potem 3 dni kolejnych podróży i... A ja nie wiem już, jak się ubrać. Wyjdę z domu, to się robi chłodno, a jak idę, to momentalnie się rozgrzewam marszem i jestem po prostu spocony. A to może doprowadzić do przeziębień i... wysokiej temperatury, kataru, kaszlu i takich tam standardowych nieprzyjemności.

0 komentarze:

Prześlij komentarz