Orkiestra złożona z budzików i przypomnień oznajmiła mi z rana, że się do urzędu miejskiego chcę pofatygować. Cóż, trzeba. Szkoda, że tak późno. A miałem to zrobić pod koniec września. Jakoś tak czas przeminął i wiele różnych spraw, że po prostu... się opóźniło.
Oczywiście stałem, toaletowe czynności wykonałem, nawet śniadanko zjadłem sobie spokojnie. Nawet się udało laptopa wziąć, chociaż, jak się potem okazało, był zbędny.
Połączenia autobusowe potem omówię, a teraz przejdę do sedna. Otóż do urzędu miejskiego się dostałem, nieco po piętrach polatałem, bo budynek cholernie dziwacznie zbudowany (chyba schody były na końcu dobudowane, bo łączą dwa budynki o... różnej wysokości pięter). W końcu udało mi się znaleźć pokój, w którym urzęduje prezydent. Oczywiście do sekretariatu się weszło i... zonk. Pierwsza informacja to... Prezydent nie potyka się z mieszkańcami. Jedynie poprzez kierowników odpowiednich działów. Odesłano mnie zatem do odpowiedniego (drzwi 2 metry dalej).
Bezproblemowo udało się wejść i zaprezentować to, co było do zaprezentowania (ta sama prezentacja, co w zeszłym roku). Ładnie wszystko szło, nawet list do prezydenta został przekazany pani, która mnie przyjmowała, aż pojawiło się pytanie o koszt. I schody się zaczęły po raz kolejny.
Po przeróżnej argumentacji, swobodnym wyjaśnieniu niektórych przepisów udało się dojść do porozumienia. Niestety miasto nie może się finansowo angażować w projekt "Konin 3D", ale... Może współpracować ze stowarzyszeniem, które by ten projekt prowadziło. A skoro udało się tak daleko rozmowy poprowadzić, to jest szansa. właściwie to najpierw do prezydenta to, co przekazałem, musi dotrzeć.
Na tym kończą tę część przejdę do autobusów. Wyszedłem z urzędu, skierowałem się na przystanek i... miałem autobus na dworzec. A tam się okazało, że na starym Koninie mogłem przejść przez rondo i wsiąść w autobus, który by mnie bezpośrednio na moje osiedle zawiózł. A tak najpierw dworzec PKP, a potem tenże wspomniany autobus. Ale nie widzę w tym nic złego. W końcu nie wszystkie rozkłady człowiek musi na pamięć znać.
W domu miałem zaledwie godzinę, aby ogarnąć internetowe sprawy (nie wyrobiłem się), ponieważ do dziadka na urodziny trzeba było jechać. Ostatnio coś dziadek i babcia się po lokalach rozbijają i zapraszają (babcia w naleśnikarni urodzinki wyprawiła). Cóż, w ich wieku mogą sobie na to pozwolić. W końcu dziadek dzisiaj kończył 92 lata, a to dużo.
No i tyle z ogólnych wieści.
P.S.: Ta druga pani w urzędzie miejskim naprostowała mi nieco informację z sekretariatu. Tylko dzisiaj prezydent nie przyjmował osobiście, bo zwykle to robi.
God of War IV Trailer Tease Leaked
15 godz. temu

Patrz wpis pod tytułem "Powolutku Wracamy Do Życia..."
OdpowiedzUsuń na zawsze