sobota, 3 września 2011

Lato z Radiem 2011

No i w końcu wyszedłem dzisiaj z domu i pojechałem na te konińskie błonia. Owszem, byłem tam jakiś czas (między 17 a 19), po czym przedostatnim autobusem do domu wróciłem.

Zespół Łzy - ogólnie mnie nie zainteresowało, bo Łzy bez Ani Wyszkoni to nie Łzy. A aktualna wokalistka to wyglądała tak, że dać jej tylko chmurkę komiksową z tekstem Tak ugryźć ten mikrofon? A może tak będzie dobrze?. Po prostu mi nie przypadło do gustu. Varius Manx już nie usłyszałem, bo byłem w drodze do domu.

Ogólnie wrażenia dobre, tylko teraz mnie nogi i plecy cholernie bolą. Za rzadko wychodzę z domu na takie imprezy, a niestety w tym roku za dużo to ich już nie będzie. Ale przynajmniej człowiek jedną znajomość odświeżył, co widać w galerii zdjęć na NK i na FB (niektórzy nawet podtekstów się doszukują - informuje, że zbędnie).


No a tak ogólnie to zamiast wychodzić z domu to powinienem te ostatnie rozdziały pracy inżynierskiej pisać. do środy to muszę mieć to jakoś napisane, bo jeszcze nie wiadomo, czy przedłuża mi termin na oddanie. I jak na razie rodzice o tym nie wiedzą, że termin minął i że uczelnia za późno go podała. A wytyczne odnośnie pracy dyplomowej dali 1 września.


No, to chyba na tyle...

0 komentarze:

Prześlij komentarz