poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Ślub, wesele, po weselu, rocznica

Łączenie się dwojga ludzi to zapewne coś wspaniałego. Szczególnie wtedy, kiedy się kochają. Jednak bywają momenty, w których ta miłość i łączenie się w jedność jest kłopotliwe. Chociaż...

W sobotę byłem na weselu kuzyna. Ogólnie była muzyka, jedzenie (nawet dobre), troszkę ludzi, w tym nawet rodzina. Niby nic nadzwyczajnego. A tak ogólnie to było normalne wesele z debilnym wodzirejem, ech.

Właściwie to mógłbym powiedzieć, że zazwyczaj, jak kuzynostwo bierze ślub, to jest najfajniej tam, gdzie większość z nas siedzi. Najfajniej, jak jest tam też kuzyn. Problem w tym, że tym razem to on był panem młodym, więc... było nudnawo, bo nie było nikogo, kot by ludzi do łez rozśmieszył. Ale nie było też fatalnie, bo jednak momenty były, więc... się przeżyło.

Muzyka była też całkiem spoko, bo znaczna większość to była muzyka puszczana z płyty (chyba). A zazwyczaj na takich imprezach to zespół śpiewa i to w większości fatalnie. Tym razem była mniejsza wiocha.

Jedzenie - nadmiar jak na weselu, ale dobre. Troszkę się zjadło i ogólnie... Tylko gorzej z piciem. Jak człowiek jest kierowcą, to jedynie na herbacie może lecieć. Chociaż na samym początku słabego drinka wypiłem, co po paru godzinach już nie miało znaczenia... znaczy wpływu.

Można powiedzieć, że dobrze się bawiłem. Jeszcze do teraz czuję, jak mnie nogi od tańczenia bolą. Chociaż już ok. godziny 2 nie byłem w stanie tańczyć. Po prostu byłem zmęczony. A czekała mnie jeszcze droga do domu, a już sam fakt prowadzenia samochodu był dla mnie wyczerpujący.

Jednak do domu się dojechało, zatem o 3 w nocy już byłem przy moim komputerku (co nawet gdzieniegdzie dało się zauważyć).


Dobra. Bez owijania w bawełnę, bo i tak z FaceBook'a niektórzy o tym wiedzą. Wpadł mi w oko jedne z kelnerów. Po dłuższym zastanowieniu miał coś w sobie. Szkoda tylko, że trzeba przed najbliższymi takie rzeczy ukrywać. Ale póki rodzina nie czyta FaceBook'a i mojego bloga, jest w miarę dobrze. Gorzej, że mogą się znaleźć osoby, które to mogą wykorzystać, ale... Byleby babcia i dziadek się nie dowiedzieli, bo wtedy prócz wesel czekałby w rodzinie pogrzeb. Chociaż... Trudno przewidzieć.

Może jednak parę szczegółów zapodam: włosy jasne, długie do szyi, szczupły - no, może nieco bardziej szczupły, wyższy trochę ode mnie i coś, co nie pasowało do niego - szrama idąc pionowo z prawej strony twarzy, ale dokładnie nie miałem okazji się przyjrzeć.

To chyba tyle z weselno-poweselnej części. Czas na dzisiejsze, czyli...


Rodzice mają dzisiaj 30-tą rocznicę ślubu. Idealnie kuzyn wybrał swój, ale to szczegół. A jak przebiega rocznica? Normalnie. Tata pojechał po babcię i dziadka (i ciocię), na początku lody i szampan, a potem zwyczajna kolacja. Tanio i szybko bez zbędnych idiotyzmów, jakie ludzie często wyprawiają.

Jak na swój wiek, to babcia i dziadek nieźle balują, bo wczoraj na poprawinach byli. Kurd,e trzy dni balować i to w ich wieku.

0 komentarze:

Prześlij komentarz