wtorek, 3 maja 2011

"Sala samobójców" po paru dniach

Minęło już parę dni od mojej wizyty w kinie na filmie Sala samobójców. Jakie są aktualne wnioski? Jakie są moje aktualne rozważania?

Ludzie nie rozumieją, o czym jest ten film. Nie rozumieją nawet tych najprostszych przekazów, które tam są. Po prostu nasze społeczeństwo nie dorosło, zatem pan Jan Komasa dotarł do niewielu.

Rozmowy w toku dotyczyły uzależnienia od gier komputerowych. Na wybranych fragmentach filmu oparto cały odcinek. Pokazywano dzieciaki, które nie miały celu w życiu lub gry były dla nich ważniejszym światem. Ale sekundę... Czy bohater filmu był w grze komputerowej, jaką dzisiaj polskie społeczeństwo definiuje? Nie.

Pani Ewa Drzyzga powinna się zastanowić nad przyszłością swojego programu i swoją, bo po prostu sama nie rozumie, o czym mówi. Pewnie nawet filmu nie oglądała, a jeżeli oglądała, to go nie rozumie. nie rozumie pewnego przesłania, jakie w nim widać.

Dobra. Może teraz naskoczę na inne osoby, a dokładnie recenzentów. Otóż oni opisują głównego bohatera w bardzo stereotypowy sposób, ale od strony wyglądu. Fakt, Komasa mógł to przemyśleć nieco, bo wygląd emo ma się nijak do naszego bohatera filmowego tak naprawdę.

Dominik jest typowym bogatym dzieciakiem, ma oboje rodziców, niczego mu nie brakuje. Lecz on nie ma dziewczyny, a tym bardziej najładniejszej. To tylko koleżanka ze szkoły, która pojawia się epizodycznie, jako koleżanka zaproszona na studniówkę.

Dominik ma kolegów. Może nie do końca. Nie widać koleżeńskiego powiązania. Widać za to dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że ukazano w filmie homoseksualizm głównego bohatera. Widać to wyraźnie, a nie ot tak. To nie pokazówka. Druga rzecz to kolega udający geja. Po prostu sobie żarty robił po studniówce.

Wróćmy do rodziców. Bogaci, mający niezłą pracę lub po prostu od rana do nocy, a nawet i do rana nie ma ich w domu. Praca ważniejsza, aby mieć kasę. Kasa na pomoc domową, kasa na kierowcę dla syna, kasa na wszystko. Czy naprawdę ich syn miał wszystko? Nie.

Problem bohatera zaczyna się nie w momencie pocałunku na studniówce. Problem zaczyna się od drobnego przypadku na treningu. Po prostu w pewnych sytuacja podświadomość decyduje, co ma zrobić ciało. Dominik o tym nie pomyślał zapewne. Po prostu nagle się stało. A kolega to wykorzystał i plotki poszły dalej. Nasz bohater tego nie wytrzymał.

Czy Sylwia była lesbijką? Czy ona chciała popełnić samobójstwo? Nie. Po dwóch godzinach polski widz nie zauważy, że ona grała na uczuciach i emocjach innych. Wyszukiwała osoby, które są podatne na negatywne bodźce. Namawiała ich do samobójstwa. Ale nie chciała, by to robili. Nie mówiła tego nikomu. Namawiała, manipulowała. O tym w filmie mowa.

Oglądając końcowe sceny widzimy, że Dominik nie do końca wie, co robi. Po prostu psychicznie walczył. Wyrzucając leki coś go tknęło. Wziął kilka tabletek, popił alkoholem (piwo). Miał odlot. I tutaj reżyser dał kwintesencję całej historii. Od przyznania się głównego bohatera do gejostwa, poprzez brak zainteresowania ze strony rodziców, aż po zamknięcie się Dominika w wirtualnym świecie, gdzie spotkał osoby takie jak on - odrzucone społecznie. Niestety nikt nie zdążył mu pomóc. Kiedy było za późno, uwieczniono, jak wołał rodziców. Umierał. Ale tego nie chciał.

Sylwia jako jedyna pozostała w Sali samobójców, kiedy za awatarem Dominika była jego matka. Przełamanie się rodzicielki i wejście tam, gdzie jej syn był akceptowany, to odwaga, lecz spóźniona. Odważyła się wejść w świat syna i powiedzieć, co się stało. Sylwia zareagowała dość... nie wiem, jak to pisać. Wybiegła na dwór i zaczęła dosłownie wyć. Nie przewidziała takiego końca historii. Nie chciała tego.

A inni bywalcy wirtualnego świata? Każdy miał jakąś historię, która ich ze świata realnego odseparowała, np. niepełnosprawność. Być może myśleli o samobójstwie, ale akceptacja onych odmieńców dawała im siły, by żyć dalej.

Materializm rodziców, brak miłości oraz brak akceptacji w szkole - to treść filmu. Treść tego, co może spotkać każdego z nas. Dominik wręcz nie widział rodziców całymi dniami, w szkole przestał się czuć bezpieczny. Chyba tylko pomoc domowa była tutaj człowiekiem. Ona się martwiła o tę rodzinę. I otrzymała jedynie jedno - wywalili ją. Wywalili za to, że się przestraszyła, że młody człowiek nie wychodzi z własnego pokoju.

Czy to pani Drzyzga lub jakiś recenzent filmowy opisał? Nie.



Jak mnie najdzie natchnienie, to może jeszcze coś w tej tematyce napiszę.

4 komentarze:

  1. Tylko czemu na torrentach nie ma... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo to dopiero co do kin weszło (początek marca). Ale zapewne lada moment z jakąś gazetą dadzą ten film. A jak dadzą, to i ja zakupię.

    OdpowiedzUsuń