Tytuł postu ma odzwierciedlać tekst z jednego ze skeczów kabaretu POTEM. A chodzi tutaj mianowicie o zmianę czasu z zimowego na letni. Dzisiaj było kolejne przebudzenie, które mnie wkurzyło, gdyż nadal się nie mogę o tę godzinę przestawić. Zabrali mi godzinę. A nie można by było tej godziny zabierać nieco powoli, np. codziennie o 10 minut? Bym się przyzwyczaił mniej inwazyjnie.
Wziąłem się za dalsze przenoszenie danych na komputerku. I nie wiem, co gorsze: ja, czy system operacyjny?
Jako że przy przenoszeniu danych system pokazuje większą ilość partycji (bo z dwóch dysków), to są one w jakiś sposób ustawione (będę szukał informacji, na jakiej zasadzie się to odbywa). Moje zaskoczenie nie pojawiło się przy pierwszym dzisiaj czyszczonym dysku, lecz przy drugim, jak zamiast dwóch partycji była jedna (pomijam fakt, że Windows nie widzi partycji z linuxów/unixów). Jedna partycja mniej, ale części partycji na dysku głównym pozostała bez zmian, co zaowocowało, że partycji I nie mam w systemie. Wyższe oznaczenia nie przesunęły się. Nawet wirtualny napęd nie uległ zmianie. W sumie to dobrze, bo bym musiał kilka aplikacji odpalać i zmieniać ustawienia, a tak nie muszę tego robić. Ale jaka jest logika nazywania tych dysków?
Po wczorajszym simowym maratonie chyba naprawdę mój mózg ma dzisiaj przeładowanie. Może powinienem zacząć wychodzić na spacerki? Albo pokój odkurzyć, bo dzisiaj parter odkurzyłem. Jutro zapłacę rachunek telefoniczny, bo jednak marzec ma 31, a nie 30 dni (nigdy nie pamiętam, ile tych dni te miesiące mają - prócz lutego).
Minecraft też jakoś na razie muszę ograniczyć, chociaż nie wiem, czy Wood w to gra nadal.
Labirynt nie został wczoraj ruszony, ale wiem, że zrobię małe modyfikacje w korytarzach, aby było mi łatwiej. Osobno będą zakręty, osobno odcinki proste. Chociaż to spowoduje, że będzie dużo obiektów. No cóż - w piątek muszę mieć już gotowy labirynt z ruchomymi drzwiami.
Sims 2 mnie niepokoi. Mam za dużo rodzin w jednym otoczeniu i zbyt ambitny plan rozmnażania w drugim otoczeniu. Chyba lepiej zająć się porządkami i niektóre rodziny po prostu... Pousuwać. Oczywiście metodą naturalną - przyspieszam starzenie Sima, a jego majątek trafia do jednej z ważniejszych rodzin. Mam kilka takich.
Sims 3 to chyba nie warto trzymać w sensie zapisu gier. rozgrywki i tak wymagają poprawek, a jedna to się cholernie tnie i piwnica jest jakaś... ograniczona. Chyba wstawienie małego domku na większą parcelę nie jest dopracowane.
Sims 1 jeszcze nie instalowałem, ale z sentymentu to robię. Jak nie będzie chciało działać, to EA Games będzie zasypywane e-mailami, bo domyślam się, że debugger jest od Sims 3, a nie z jakiegoś innego źródła.
I koniec końców praca dyplomowa leży i kwiczy, chociaż w zeszły poniedziałek miałem promotorowi wstępny plan pracy wysłać. Cóż, przeliczyłem się po raz któryś i nie ostatni z moimi możliwościami. Chyba nie lubię pakietów biurowych.
A w The Sims Średniowiecze poddani nienawidzą swojego monarchy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz