Wczoraj miałem w planach wykonać kilka prac wymagających wykorzystania internetu, aby znaleźć tam niezbędne informacje. Niestety, ok. godziny 20 internecika zabrakło. Przyczyna jest nieznana, ale podobno u sąsiadów też nie było dostępu do globalnej sieci.
Jedyne, co mi się wczoraj udało zrobić, to przy pomocy telefonu komórkowego (który pełnił rolę modemu) ustawić opis na GG i sprawdzić pocztę z Outlooka. No i dać na forach stosowną informację.
Niestety, jak się okazało, gdybym wstał dzisiaj o godzinie 10, to i tak nic bym nie zrobił. Internet pojawił się dopiero ok. godziny 11.
Plany na wczoraj muszę zatem wykonać dzisiaj razem z planami na dzisiaj. A dzisiaj miałem wykonanie dwóch zadań z grafiki (z ćwiczeń) i przesłania ich, bo termin jutro mija. Zatem mam 2 ćwiczenia z grafiki do wykonania i zapewne jakąś prezentację o szkodzącym środowisku przedsiębiorstwo. I dzisiaj mi wpadł temat - śmieci. Od metod ich segregacji w gospodarstwie domowym, przez ich wywóz na wysypisko, aż do albo ponownego przetworzenia, albo metod utylizacji. Każdy z tych etapów niesie ze sobą zagrożenie dla środowiska. A drugim zadaniem jest to, co na pedagogikę pracy. Po prostu opiszę, jak szkoły podstawowe i ponadgimnazjalne pomagają młodym ludziom w ich zawodowym ukierunkowaniu (wybór szkoły, wybór uczelni i związki między nimi). Mam nadzieję, że to wyczerpie temat i pani nieznającej kalendarza to wystarczy.
Na jutro zatem zostanie mi pracownia komputerowa i zadania zaliczeniowe z wykładów z grafiki, czyli... animacje w Blenderze. No i jutro muszę zacząć drukować opracowania z pedagogiki pracy i z tej pracowni (pracownia ma być w wersji drukowanej, cyfrowej i wersji PPT). A śmieszne jest to, że ja nie znam nazwisk wykładowców. W ogóle to chciałem do godziny 14 pograć w Age of empire, aby ten netowy stres zmniejszyć. ale chyba jednak ten semestr zostanie u mnie jako niezaliczony. Cóż, musi być kiedyś ten pierwszy raz.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz