Wczoraj już nie miałem siły co do próby nagrania płyty instalacyjnej dla Malinowej Mandarynki (Ubuntu 10.10). Płyty CD za małe, a DVD odrzucane. Postanowiłem zagrać. Miałem dylemat: dwójka, czy trójka?
Kostka zadecydowała o trójce. Zacząłem nową grę. I zauważyłem, że w stworzeniu Sima pojawiła się dodatkowa opcja z wielkością mięśni. Od razu widać, że nieco dopracowali wygląd cyfrowych postaci. Jednak nad twarzą muszą popracować.
Mam zatem Sima, zakochał się on, lecz musi nowy obiekt uczuć szukać (sprzedawczyni z księgarni w ciągu jednego dnia znalazła sobie nową miłość). Pewnie tworzę ojca z córką, aby mój Sim miał towarzystwo (i aby fundusze rodzinne nieco powiększyć).
Oczywiście ojciec i córka będą naukowcami, a mój Sim będzie miał zonę. Bez zboczeń wolę zacząć jego dorosłe życie (aktualnie jest młodym dorosłym i lada moment dorośnie). Chociaż zastanawiam się, czy nie zrobić matki z nastoletnim synem. W końcu dzieci wnoszą podobno trochę życia w cztery ściany. I muszą to być osoby, które zdobędą kwiat śmierci i owoc życia, czyli podstawę długiej egzystencji (kwiat pozbywa się Kosiarza, a owoc daje dodatkowy dzień).
Mam też plany wakacyjne. Sim pojedzie najpierw do Francji, a potem do Chin (on chce do Francji, a obraz musi dostarczyć do Chin). Jak na razie musi jednak rozbudować dom, bo wygląda jak mały, betonowy bunkierek. Cud, że się tam łóżko mieści, ale hasłem poprawiam mu energię i znajomości (nic poza tym). Może dzisiaj uda mi się nieco mojego Sima ukształtować. Czeka go kariera polityczna, a jak na razie się do pracy potrafi o parę godzin spóźnić (niska ocean pracy i niska dniówka - oto nagroda dla spóźnialskich). Ale spokojnie. Simowi i tak kariera szybko rośnie. Będą z niego Simowie. A może i małe Simiątka (brakuje mi formy zdrobniałej od Simowie).
piątek, 31 grudnia 2010
środa, 29 grudnia 2010
Pieprzony Karmelkowy Koliberek
W planach na dziś była instalacja Ubuntu na nowym dysku. Owszem, wszystko byłoby ładnie, gdyby nie fakt, że albo partycję Windowsa podzielę na pół i dam Ubuntu, albo wyczyszczę totalnie dysk i jest jedna partycja linuksowa. Niestety. Koliberek spierdolił mi układ partycji. Dla XP zamiast 140 GB ustawił mi 70 GB. Próbowałem to starszym programem do partycjonowania naprawić, ale nie było pcji połączenia dwóch partycji w jedną, aby nie utracić danych. Zatem znowu mam czysty dysk 500 GB bez podziału na partycje. I straciłem przez to wszystko parę godzin.
I jeszcze wykładowca się domaga wykonanych zadań z Blendera, a ja nadal nie rozgryzłem, jak się w tym chujostwie rysuje szkic obrotowej bryły. W ogóle jak się coś rysuje, zamiast używać gotowych brył.
I jeszcze wykładowca się domaga wykonanych zadań z Blendera, a ja nadal nie rozgryzłem, jak się w tym chujostwie rysuje szkic obrotowej bryły. W ogóle jak się coś rysuje, zamiast używać gotowych brył.
Social City
Niektóre gry, które są dodane do nk.pl potrafią wciągnąć. Np. Social City. Bardzo mi przypomina SimCity, w które już parę dni nie grałem. Szkoda tyko, że wymaga sąsiadów, aby rozszerzać swoje granice. wysłałem już sporo zaproszeń, ale jak na razie tylko jedną osobę wciągnąłem. Dzisiaj zauważyłem mały ruch, czyli jest już na wyższym poziomie niż wczoraj.
Tak się zastanawiam, kiedy Eve i Dsx się do gry dołączą. Bo im więcej sąsiadów, tym większe granice miasta można mieć. A bez sąsiadów trzeba wydawać dolce, których mam za mało. A nie chcę teraz wszystkiego wydać. A miejsca coraz mniej.
W sumie SimCity jest fajne. Jak miasto ma fajny układ dróg, to i do The Sims 2 można to wrzucić i budować. A ja lubię budować. I chyba sobie włączę Makowieckiego i zacznę na OpenSimie coś kombinować. Może przeniosę z reszty serwerów regiony na ten w wersji 7?
Właściwie powinienem teraz mieć już na nowym dysku zainstalowane Ubuntu. Na razie Karmelowy Koliberek, bo nie chce mi się szukać do aktualnego systemu sterowników graficznych.
W ogóle to powinienem w końcu napisać prace zaliczeniowe. Ale niestety to większości z nich nie mam pomysłu. A lada moment koniec semestru. I przy większości przedmiotów właśnie prace są ważne.
Tak się zastanawiam, kiedy Eve i Dsx się do gry dołączą. Bo im więcej sąsiadów, tym większe granice miasta można mieć. A bez sąsiadów trzeba wydawać dolce, których mam za mało. A nie chcę teraz wszystkiego wydać. A miejsca coraz mniej.
W sumie SimCity jest fajne. Jak miasto ma fajny układ dróg, to i do The Sims 2 można to wrzucić i budować. A ja lubię budować. I chyba sobie włączę Makowieckiego i zacznę na OpenSimie coś kombinować. Może przeniosę z reszty serwerów regiony na ten w wersji 7?
Właściwie powinienem teraz mieć już na nowym dysku zainstalowane Ubuntu. Na razie Karmelowy Koliberek, bo nie chce mi się szukać do aktualnego systemu sterowników graficznych.
W ogóle to powinienem w końcu napisać prace zaliczeniowe. Ale niestety to większości z nich nie mam pomysłu. A lada moment koniec semestru. I przy większości przedmiotów właśnie prace są ważne.
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Skins
Owszem, od rana miałem stres i to niezły. I nie chodziło raczej o moje przygotowanie się, bo o Second Life od trzech lat nawijam komu popadnie. Chodziło raczej o sam fakt spotkania się. Spotkanie odbyło się w dość przyjemnej atmosferze i pozytywnie się zakończyło. Nawet udało się wiele rzeczy prosto wytłumaczyć. Może przytoczę przykład:
Wątpliwość: miasto chce spowodować, że ludzie wyjdą z domu na imprezy, a SL raczej ich przy komputerze może zatrzymać
Argument obronny: Second Life może trzymać osoby przy komputerze, jeżeli one nie mogą być w Koninie na imprezie. Widząc Konin w tej formie mogą zainteresować się nim i zobaczyć to miasto w realu. Zatem mogą odwiedzić Konin.
Wiem, niewiele. Nawet ukazanie, ile w dolarach kosztuje roczny koszt tego przedsięwzięcia nie powodował argumentów przeciwko. A raczej poszło stwierdzenie, że dla miasta nie jest to wcale tak dużo.
Miałem na PenDrive'ie kilka zrzutów. Na jednym był sculpt słupa, a w tle ściana i moje rysunki. Nawet nie zdążyłem powiedzieć o galerii. Pan wiceprezydent miasta Konina sam na to wpadł. A to oznacza, że jednak są szanse.
Ciąg dalszy dnia...
Wracając do domu nie wysiadłem na tym przystanku, na którym zwykłem wysiadać. Pojechałem na kolejny, by mieć bliżej do sklepu komputerowego (uwaga, reklama, bo ja ostatnio kupuję w Komputroniku). Mieli na stanie dwa dyski z tych, co wyczytałem. Tylko cena niższa. A dlatego niższa, że bez obudowy, czyli sam dysk do kompa. Bo ja znałem cenę tego dysku jako zewnętrznego. I wiem, że na pewno dyski SATA, który posiadam, są 3,5 calowe. Nowy dysk też jest SATA. Ale i tak mam zamiar małe dyski z kompa wyjąć.
Wróciłem do domku. Wiadomo, że jak zimno, to musi być herbata. No i była. Zacząłem oglądać serial Skins. Przed momentem ostatni odcinek I serii obejrzałem.
Być jak Tony, czyli nie patrząc na innych dobrze się bawić i mieć przyjemność z życia. Być jak Maxxie... Po prostu dali fajnie wyglądającego aktora. Być jak Chris - mimo problemów dalej iść przez życie (tylko ja raczej bym nie brał wszystkiego, co się da). Dalej sami pomyślcie, co z bohaterów można by mieć.
Dzisiaj nie zająłem się instalacją systemu. Zastanawiam się, jak podzielić 500 GB, by znowu przy Simach nie wyskakiwał mi brak wolnego miejsca. Może na OpenSim zrobię osobną partycyjkę? wiem, że najstarszy z dysków całkiem wyczyszczę i nie będę używał jak normalnego, tylko jako awaryjny dysk na dane. Drugi z małych dysków będzie miał 3 systemy operacyjne z podstawowymi instalacjami (Windows XP, Windows 7, Ubuntu). Trzeci z dysków to jeszcze nie wiem, ale na nim są najważniejsze dane. No, większa ich część. A czwarty dysk to właśnie ten dzisiaj kupiony.
Dobra, chyba więcej pomysłów nie mam. Zatem kończę wpis.
BTW. Będę potrzebował pomocy osób z Second Life. Głównie po to, by wymyślać drugożyciowe przyciągacze awatarów, czyli jakieś imprezki itp., jeżeli Konin do Second Life wejdzie. Bo główny problem, jaki teraz widać, to brak ludzi na regionie. A w końcu region ma być po to, by był odwiedzany. Może nawet ja coś swojego wsadzę?
Wątpliwość: miasto chce spowodować, że ludzie wyjdą z domu na imprezy, a SL raczej ich przy komputerze może zatrzymać
Argument obronny: Second Life może trzymać osoby przy komputerze, jeżeli one nie mogą być w Koninie na imprezie. Widząc Konin w tej formie mogą zainteresować się nim i zobaczyć to miasto w realu. Zatem mogą odwiedzić Konin.
Wiem, niewiele. Nawet ukazanie, ile w dolarach kosztuje roczny koszt tego przedsięwzięcia nie powodował argumentów przeciwko. A raczej poszło stwierdzenie, że dla miasta nie jest to wcale tak dużo.
Miałem na PenDrive'ie kilka zrzutów. Na jednym był sculpt słupa, a w tle ściana i moje rysunki. Nawet nie zdążyłem powiedzieć o galerii. Pan wiceprezydent miasta Konina sam na to wpadł. A to oznacza, że jednak są szanse.
Ciąg dalszy dnia...
Wracając do domu nie wysiadłem na tym przystanku, na którym zwykłem wysiadać. Pojechałem na kolejny, by mieć bliżej do sklepu komputerowego (uwaga, reklama, bo ja ostatnio kupuję w Komputroniku). Mieli na stanie dwa dyski z tych, co wyczytałem. Tylko cena niższa. A dlatego niższa, że bez obudowy, czyli sam dysk do kompa. Bo ja znałem cenę tego dysku jako zewnętrznego. I wiem, że na pewno dyski SATA, który posiadam, są 3,5 calowe. Nowy dysk też jest SATA. Ale i tak mam zamiar małe dyski z kompa wyjąć.
Wróciłem do domku. Wiadomo, że jak zimno, to musi być herbata. No i była. Zacząłem oglądać serial Skins. Przed momentem ostatni odcinek I serii obejrzałem.
Być jak Tony, czyli nie patrząc na innych dobrze się bawić i mieć przyjemność z życia. Być jak Maxxie... Po prostu dali fajnie wyglądającego aktora. Być jak Chris - mimo problemów dalej iść przez życie (tylko ja raczej bym nie brał wszystkiego, co się da). Dalej sami pomyślcie, co z bohaterów można by mieć.
Dzisiaj nie zająłem się instalacją systemu. Zastanawiam się, jak podzielić 500 GB, by znowu przy Simach nie wyskakiwał mi brak wolnego miejsca. Może na OpenSim zrobię osobną partycyjkę? wiem, że najstarszy z dysków całkiem wyczyszczę i nie będę używał jak normalnego, tylko jako awaryjny dysk na dane. Drugi z małych dysków będzie miał 3 systemy operacyjne z podstawowymi instalacjami (Windows XP, Windows 7, Ubuntu). Trzeci z dysków to jeszcze nie wiem, ale na nim są najważniejsze dane. No, większa ich część. A czwarty dysk to właśnie ten dzisiaj kupiony.
Dobra, chyba więcej pomysłów nie mam. Zatem kończę wpis.
BTW. Będę potrzebował pomocy osób z Second Life. Głównie po to, by wymyślać drugożyciowe przyciągacze awatarów, czyli jakieś imprezki itp., jeżeli Konin do Second Life wejdzie. Bo główny problem, jaki teraz widać, to brak ludzi na regionie. A w końcu region ma być po to, by był odwiedzany. Może nawet ja coś swojego wsadzę?
Drugi Dzień Świąt
Jak zawsze, czyli przeminął. Połowę czasu spędziłem w rodziną, a drugą połowę spędziłem na przygotowaniach do jutrzejszego (a raczej dzisiejszego) spotkania. Tak, chodzi o drugożyciowy projekt Konina. Ponad 2 lata minęły, więc chyba nadszedł czas, by zaryzykować i odbyć tę rozmowę. Może się okaże, że jednak pomysł się nadaje i zostanie zrealizowany?
A tak serio to stres zaczyna mnie brać. A skoro o braniu, to ubiorę moją nową koszulę i brązowe spodnie. Ładnie się komponują ze sobą, co było widać przez całe święta. Mam nadzieję, że nie zapomnę zabrać pieniędzy, aby w drodze powrotnej kupić dysk do komputera. Trzeba w końcu zrobić porządek na nim. Oczywiście jak dysk będzie taki, jak należy i zacznie działać, to zapewne jutro wieczorem (a raczej dzisiaj wieczorem) będę już na świeżej instalacji systemowej.
Dobra, muszę jeszcze laptopa uszykować i sprawdzić, czy prezentacja się za mocno nie rozjedzie. Nadal się zastanawiam, czy OpenSim i Hippo na niego załadować?
A tak serio to stres zaczyna mnie brać. A skoro o braniu, to ubiorę moją nową koszulę i brązowe spodnie. Ładnie się komponują ze sobą, co było widać przez całe święta. Mam nadzieję, że nie zapomnę zabrać pieniędzy, aby w drodze powrotnej kupić dysk do komputera. Trzeba w końcu zrobić porządek na nim. Oczywiście jak dysk będzie taki, jak należy i zacznie działać, to zapewne jutro wieczorem (a raczej dzisiaj wieczorem) będę już na świeżej instalacji systemowej.
Dobra, muszę jeszcze laptopa uszykować i sprawdzić, czy prezentacja się za mocno nie rozjedzie. Nadal się zastanawiam, czy OpenSim i Hippo na niego załadować?
sobota, 25 grudnia 2010
Pierwszy dzień świąt
Dzionek nie zaczął się zbyt różowo. I nie chodzi tutaj o fakt, że zamiast o godzinie 10 to wstałem ok. godziny 13 (budzika nie ustawiłem). Jak co rano włączam komputer. Dzisiaj miałem nieprzyjemną niespodziankę. Pasek startu nie reagował, ikony na pulpicie też nie reagowały (ale kursor myszy zmieniał się w klepsydrę na pasku). Pojawił się natomiast biały kwadracik w lewym górnym rogu. Obawiam się najgorszego.
Chociaż po restarcie daje się pracować na kompie, to na poniedziałek mam zaplanowane pilne kupienie dysku i zrobienie porządkowania na kompie. A z tego, co patrzyłem, to niektóre dysku są w niezłej cenie jak na swoją objętość. Cena niewiele wyższa niż mojego aktualnego dysku, ale wielkość ponad dwa razy większa. To oznacza, że mogę sobie któryś z aktualnych dysków przeznaczyć na jakiś awaryjny. Może poinstaluję na nim same systemy operacyjne i pakiety biurowe, aby mieć w razie poważniejszych awarii. Inny pewnie zostawię pusty i w ogóle wyjmę z komputera.
A tak poza tym to dzień sobie szybko przeminął. Babcia, dziadek i ciocia byli na kawie i cieście, a następnie ich odwiozłem do domu. I wcale się fajnie w takich warunkach nie jeździ. Maksymalna moja prędkość dzisiaj to 49 km/h.
Chociaż po restarcie daje się pracować na kompie, to na poniedziałek mam zaplanowane pilne kupienie dysku i zrobienie porządkowania na kompie. A z tego, co patrzyłem, to niektóre dysku są w niezłej cenie jak na swoją objętość. Cena niewiele wyższa niż mojego aktualnego dysku, ale wielkość ponad dwa razy większa. To oznacza, że mogę sobie któryś z aktualnych dysków przeznaczyć na jakiś awaryjny. Może poinstaluję na nim same systemy operacyjne i pakiety biurowe, aby mieć w razie poważniejszych awarii. Inny pewnie zostawię pusty i w ogóle wyjmę z komputera.
A tak poza tym to dzień sobie szybko przeminął. Babcia, dziadek i ciocia byli na kawie i cieście, a następnie ich odwiozłem do domu. I wcale się fajnie w takich warunkach nie jeździ. Maksymalna moja prędkość dzisiaj to 49 km/h.
Wigilia
Bardziej stresującego dnia, niż imieniny mojej mamy, to chyba nie znam. No, może lekko przesadzam, ale wczoraj był jeden z bardzo stresujących człowieka dni. Szybko posprzątać, stara się nie powyżerać od rana zawartości lodówki, uporać się z elektronicznym bałaganem, uszykować się, poodwiedzać rodzinkę (tylko babcia i dziadek w tym roku) i oczywiście kolacja wigilijno-imieninowa we własnych czterech ścianach.
Założyłem po raz pierwszy swoją nową koszulę. Właściwie pod nią koszulka jest zbędna, ale pomijam ten fakt. Powiedzmy, że zimno jest na dworze (ogólnie jest temperatura dodatku i pada deszcz). Niestety, zdjęcie w nowej koszuli nie wyszło.
Właściwie to jakoś nie lubię świąt. Więcej zdenerwowania i powodów do kłótni niż świętowania.
Jak coś to do galerii może wrzucę zdjęcie, gdzie widać fragment koszuli i... Zdjęcie-ciekawostkę wrzucę, jak będzie mi się chciało go szukać.
Założyłem po raz pierwszy swoją nową koszulę. Właściwie pod nią koszulka jest zbędna, ale pomijam ten fakt. Powiedzmy, że zimno jest na dworze (ogólnie jest temperatura dodatku i pada deszcz). Niestety, zdjęcie w nowej koszuli nie wyszło.
Właściwie to jakoś nie lubię świąt. Więcej zdenerwowania i powodów do kłótni niż świętowania.
Jak coś to do galerii może wrzucę zdjęcie, gdzie widać fragment koszuli i... Zdjęcie-ciekawostkę wrzucę, jak będzie mi się chciało go szukać.
piątek, 24 grudnia 2010
Maxiowe Zgadywanki
Na liście blogów, jak i w tych, co obserwuję, pojawił się nowy blog. Zapraszam od niego. Oby wena twórca wisiała nade mną dość często.
środa, 22 grudnia 2010
Polish IMVU
Wydaje się, że to tylko zwykła wiadomość. I zapewne wylądowałaby w koszu. Jednak nie wylądowała. Padło w niej słowo klucz Polish.
IMVU inc. wrote:
"Thank you to our Polish-speaking users! Some of you have already signed up to make IMVU available in Polish, but we still need more users to help with the translation process. If you haven't volunteered and would like to contribute toward an accurate translation, we really would love your expertise!
Interested in helping us with our Polish? Simply send your Name and Avatar Name to translate@imvu.com and we will get back to you in the next week!
Thanks for being a part of the IMVU community!"
A może by tak w kilka osób utworzyć jakiś team i zrobić coś pożytecznego?
IMVU inc. wrote:
"Thank you to our Polish-speaking users! Some of you have already signed up to make IMVU available in Polish, but we still need more users to help with the translation process. If you haven't volunteered and would like to contribute toward an accurate translation, we really would love your expertise!
Interested in helping us with our Polish? Simply send your Name and Avatar Name to translate@imvu.com and we will get back to you in the next week!
Thanks for being a part of the IMVU community!"
A może by tak w kilka osób utworzyć jakiś team i zrobić coś pożytecznego?
sobota, 18 grudnia 2010
Zimowa aura
Kolejny wykładowca legł. W sensie, że poległ. Właściwie to nie wiem dokładnie co, ale nie było go dzisiaj, zatem i jutro nie będzie go. Nie wnikam, co mu dolega, ale źle mu nie życzę, chociaż nie jest on ulubionym wykładowcą na mojej uczelni. Tak, czy inaczej mam jutro wolne.
A skoro temat uczelniany nawijam, to wiadomo już, że wykładowca od ćwiczeń z grafiki nie będzie prowadził prac dyplomowych, ponieważ nigdy tego nie robił, a uczelnia będzie miała dopiero pierwsze prace dyplomowe (istnieje ona bowiem 3 lata, a studia są 4-letnie). Za to ten o wykładów z grafiki będzie prowadził tylko jedną pracę inżynierską, bo frekwencja na jego wykładach wynosiła 1. I to zawsze byłem ja. Można powiedzieć, że zrobił wyjątek. Reszta studentów grafiki musi szukać promotora.
Jest i kolejna wiadomość. W końcu udało mi się wyrwać mój indeks z rąk pań z dziekanatu. Broniły się przez długie miesiące (od lipca), ale w końcu wygrałem. Indeks znalazł się w moich dłoniach... podpisany przez rektora, co oznacza, że szósty semestr zaliczony.
Czy coś jeszcze ze spraw uczelnianych? Chyb nie... Na komputerach szkolnych OpenSim i Hippo działają całkiem zgrabnie, jeżeli pozostawić domyślne ustawienia Hippo, czyli te najniższe, które automatycznie się ustawiły. Ale to już od dwóch tygodni wiem. Tylko serwer coś wariuje lekko.
Mam ochotę na jakiś film, tylko nie wiem, jaki. Mam nadal nieobejrzane filmy od Eve... Prócz tego z kowbojami (nie chce mi się tytułu pisać). Oglądałem go w TV, więc go znam i na lepszy okres go sobie zostawię. I tak napisów do niego nie ma na płycie.
Może obejrzę Efekt motyla, gdzie gra Erica Durance (ta od Smallville.
Głowa mnie boli. A w tunelu pod torami w Koninie to prze cały dzień stała woda, że nawet niektórzy nie przeszli z jednego osiedla na drugie. A mnie przez to sznurowadło zamarzło :D
A skoro temat uczelniany nawijam, to wiadomo już, że wykładowca od ćwiczeń z grafiki nie będzie prowadził prac dyplomowych, ponieważ nigdy tego nie robił, a uczelnia będzie miała dopiero pierwsze prace dyplomowe (istnieje ona bowiem 3 lata, a studia są 4-letnie). Za to ten o wykładów z grafiki będzie prowadził tylko jedną pracę inżynierską, bo frekwencja na jego wykładach wynosiła 1. I to zawsze byłem ja. Można powiedzieć, że zrobił wyjątek. Reszta studentów grafiki musi szukać promotora.
Jest i kolejna wiadomość. W końcu udało mi się wyrwać mój indeks z rąk pań z dziekanatu. Broniły się przez długie miesiące (od lipca), ale w końcu wygrałem. Indeks znalazł się w moich dłoniach... podpisany przez rektora, co oznacza, że szósty semestr zaliczony.
Czy coś jeszcze ze spraw uczelnianych? Chyb nie... Na komputerach szkolnych OpenSim i Hippo działają całkiem zgrabnie, jeżeli pozostawić domyślne ustawienia Hippo, czyli te najniższe, które automatycznie się ustawiły. Ale to już od dwóch tygodni wiem. Tylko serwer coś wariuje lekko.
Mam ochotę na jakiś film, tylko nie wiem, jaki. Mam nadal nieobejrzane filmy od Eve... Prócz tego z kowbojami (nie chce mi się tytułu pisać). Oglądałem go w TV, więc go znam i na lepszy okres go sobie zostawię. I tak napisów do niego nie ma na płycie.
Może obejrzę Efekt motyla, gdzie gra Erica Durance (ta od Smallville.
Głowa mnie boli. A w tunelu pod torami w Koninie to prze cały dzień stała woda, że nawet niektórzy nie przeszli z jednego osiedla na drugie. A mnie przez to sznurowadło zamarzło :D
Mały pościk przed snem
Jako, że przed pójściem spać jakoś odruchowo parę razy wszystko sprawdzam, to i tutaj zajrzałem. Przez ostatnie 48h liczba osób obserwujących mój blog spadła o 2 osoby. Nie wiem, czy to bardzo źle, czy to po prostu taki zbieg okoliczności.
Statystyk nie prowadzę, więc nie wiem, kto przestał obserwować, a kto nie.
Aha, na FaceBook'u konto jest działające, o czym mogliście w poprzednim poście przeczytać.
Statystyk nie prowadzę, więc nie wiem, kto przestał obserwować, a kto nie.
Aha, na FaceBook'u konto jest działające, o czym mogliście w poprzednim poście przeczytać.
piątek, 17 grudnia 2010
Czyżby projekt promocyjny miał iśc o kolejny krok naprzód?
Dosłownie 75 minut temu otrzymałem odpowiedź od nowego wiceprezydenta miasta Konina. Właściwie wykorzystałem dość dziwną drogę kontaktu, bo Facebook. I chociaż moja wiadomość była jednak dość długa (za długa według mnie), to odpowiedź była dość zadowalająca. Zatem w poniedziałek zadzwonię, umówię się na spotkanie, a do tego czasu postaram się wyklarować nieco aktualną wersję mojej prezentacji i wykonam jej wydruk.
Zapewne część z Was otrzymała ode mnie e-mail dotyczący stowarzyszenia. Parę osób nawet odpowiedziało mi i jak na razie tylko pozytywne odpowiedzi. Bardzo się cieszę nawet z tych dwóch.
A elfik, motylek i grzybek nie otrzymali, bo ich na forum nie znalazłem jeszcze. Ale na GG mogą do mnie napisać.
Aha, jak ktoś chce mieć dostęp do przyszłych dokumentów, to może mi swoje adresy e-mail podać razem z nazwą awatara w SL, abym dodał do kontaktów. Można e-mailem.
Ech, tylko czy nie nawalę. Może lepiej uszykuję laptopa taty na wszelki wypadek, aby móc pokazać działającą prezentację, a nie tylko suchy wydruk. I czy powinienem na sam koniec pokazywać ogólny koszt, czy lepiej zostawić to na konkretniejsze rozmowy, jak stowarzyszenie będzie realniejsze (w sensie, że będę miał deklarację kilkudziesięciu osób).
Zatem teraz robię końcowe przygotowania na weekend. Niestety uczelnia nie rozpieszcza studentów i trzeba na wykłady się fatygować. I tak się zastanawiam, czy 2 bilety mi starczą na jutro.
Zapewne część z Was otrzymała ode mnie e-mail dotyczący stowarzyszenia. Parę osób nawet odpowiedziało mi i jak na razie tylko pozytywne odpowiedzi. Bardzo się cieszę nawet z tych dwóch.
A elfik, motylek i grzybek nie otrzymali, bo ich na forum nie znalazłem jeszcze. Ale na GG mogą do mnie napisać.
Aha, jak ktoś chce mieć dostęp do przyszłych dokumentów, to może mi swoje adresy e-mail podać razem z nazwą awatara w SL, abym dodał do kontaktów. Można e-mailem.
Ech, tylko czy nie nawalę. Może lepiej uszykuję laptopa taty na wszelki wypadek, aby móc pokazać działającą prezentację, a nie tylko suchy wydruk. I czy powinienem na sam koniec pokazywać ogólny koszt, czy lepiej zostawić to na konkretniejsze rozmowy, jak stowarzyszenie będzie realniejsze (w sensie, że będę miał deklarację kilkudziesięciu osób).
Zatem teraz robię końcowe przygotowania na weekend. Niestety uczelnia nie rozpieszcza studentów i trzeba na wykłady się fatygować. I tak się zastanawiam, czy 2 bilety mi starczą na jutro.
czwartek, 16 grudnia 2010
Pracownia komputerowa
Po dość wielkich męczarniach mam początek projektu. Chociaż zaliczenia są dopiero w styczniu, to jednak prezentację na tę sobotę muszę mieć prawie ukończoną. Schemat sieci elektrycznej mnie przeraża, jak i inne rysunki. Sama sala wymaga jeszcze poprawek (10 stanowisk komputerowych, ale w dwóch rzędach przodem do ekranu, a nie że wszystko wokół sali, jak to w pracowniach bywa (chyba amerykańskie sale tak mają).
Spisałem większość danych mojego komputera. Spróbuję serwer Lindenowy jakiś spisać, wprowadzę poprawki na rysunkach i... Może uda się jakoś prezentację na sobotę wykonać.
Nadal nie mam pomysłu na temat pracy dyplomowej. Albo niesprecyzowany, gdzie będzie wzmianka o SL i programowaniu, albo jakaś reklama 3D uczelni, ale już bez SL.
Wszystko przede mną. Byleby nie zwariować.
Znalazłem na swoim blogu ciekawy wpis z dnia 18 listopada 2010 roku. Chodzi konkretnie o tym, że wtedy wspomniałem o stowarzyszeniu. Na razie tylko Eve i Desia podpytałem, czy nie wsparliby mnie. Oboje są pełnoletni i znają SL. A stowarzyszenie nie musi się martwić o fundusze. Szczególnie, że to ma iść na promocję Konina i lokalnego e-learningu.
Spisałem większość danych mojego komputera. Spróbuję serwer Lindenowy jakiś spisać, wprowadzę poprawki na rysunkach i... Może uda się jakoś prezentację na sobotę wykonać.
Nadal nie mam pomysłu na temat pracy dyplomowej. Albo niesprecyzowany, gdzie będzie wzmianka o SL i programowaniu, albo jakaś reklama 3D uczelni, ale już bez SL.
Wszystko przede mną. Byleby nie zwariować.
Znalazłem na swoim blogu ciekawy wpis z dnia 18 listopada 2010 roku. Chodzi konkretnie o tym, że wtedy wspomniałem o stowarzyszeniu. Na razie tylko Eve i Desia podpytałem, czy nie wsparliby mnie. Oboje są pełnoletni i znają SL. A stowarzyszenie nie musi się martwić o fundusze. Szczególnie, że to ma iść na promocję Konina i lokalnego e-learningu.
sobota, 11 grudnia 2010
Dzień do dupy, czyli dziś
Podsumowując zadania do wykonania, czas na ich wykonanie, moje mozliwości ich wykonania oraz chęci doszoedłem do wniosku, że chyba czas przerwać zabawę w studiowanie, bo chyba nie dam sobie rady. Właściwie już od ponad roku to powtarzam, że mam już dosyć szkoły.
Odpaliłem sobie Hippo. Coś mnie tknęło i się na wszystkie eSeLowe konta zalogowałem (nie jednocześnie - nie jestem samobójcą). Na wszystkich muliło, ale to wina tego, że w Hippo nie zmieniam ustawień i mam grafikę na max.
Ostatecznie się na OpenSim zalogowałem. Chyba z 5 razy, w między czasie wyczyściłem cache viewera i z 3 razy serwer restartowałem. nic nie pomogło. Pierdolony lag nie pozwala korzystać dziś z OpenSima. Wkurwiłem się...
Czy naprawdę ten dzień musi być taki do dupy? Czy tego pierdolonego blendera trzeba zaczynać od gotowych brył? Czemu nie mogę znaleźć jednego dnia, by chociaż te łatwiejsze prace napisać?
W sumie byłoby łatwiej znaleźć osobę, która by chociaż z parę stron z każdej pisemnej pracy pomogła mi wykonać. Bo ja w opisówkach jestem kiepski :(
To chyba tyle na dziś. Musiałem coś napisać. Przynajmniej częściowo mnie to uspokoiło. Chociaż prac za mnie to nie wykona... Szczególnie tych, które od paru miesięcy czekają, aż je rozpocznę. A właściwie jedną prawie rozpocząłem.
Odpaliłem sobie Hippo. Coś mnie tknęło i się na wszystkie eSeLowe konta zalogowałem (nie jednocześnie - nie jestem samobójcą). Na wszystkich muliło, ale to wina tego, że w Hippo nie zmieniam ustawień i mam grafikę na max.
Ostatecznie się na OpenSim zalogowałem. Chyba z 5 razy, w między czasie wyczyściłem cache viewera i z 3 razy serwer restartowałem. nic nie pomogło. Pierdolony lag nie pozwala korzystać dziś z OpenSima. Wkurwiłem się...
Czy naprawdę ten dzień musi być taki do dupy? Czy tego pierdolonego blendera trzeba zaczynać od gotowych brył? Czemu nie mogę znaleźć jednego dnia, by chociaż te łatwiejsze prace napisać?
W sumie byłoby łatwiej znaleźć osobę, która by chociaż z parę stron z każdej pisemnej pracy pomogła mi wykonać. Bo ja w opisówkach jestem kiepski :(
To chyba tyle na dziś. Musiałem coś napisać. Przynajmniej częściowo mnie to uspokoiło. Chociaż prac za mnie to nie wykona... Szczególnie tych, które od paru miesięcy czekają, aż je rozpocznę. A właściwie jedną prawie rozpocząłem.
Invisible Textures
Jeżeli dawno nic w galerii nie było, to parę minut temu do tej galerii nowy album zapodałem. I mam nadzieję, że to będzie nowa dziedzina moich budowlanych eksperymentów (bo piramidy już mi się przejadły, a tęczowa budowla ma lekkie problemy ze świetlnym zasilaniem).
Otóż przypadkowo mi na myśl użycie tej dziwnej tekstury przyszło. Pomyślałem sobie, jak byłoby fajnie zasłonić naszego awatara tak, aby nie był on widoczny okiem kamer. I jest to możliwe. Nawet nie wiedziałem, że w Second Life jest coś takiego. Ale może od początku i od spraw technicznych.
Poszukiwałem tej tekstury przedwczoraj. I znalazłem jedynie przycisk do jej wyświetlania. Odkryłem też smutną prawdę - ustawienie półprzezroczystości obiektu z tą teksturą psuje efekt. Pancerz zaś przyszedł na myśl, kiedy w tęczowej siedzibie zbudowałem klatkę schodową (a raczej pochylniową) - kask dla awatara. Oczywiście podczas budowy przyszedł mi Lord Vader na myśl i tak doszedłem do tego dziwnego kształtu. I tutaj mała poprawka - wtedy o teksturze nie pomyślałem.
Wczoraj miałem już hełm i górną część zbroi (na pierwszych zdjęciach to widać). Kolor czarny jakoś taki standardowy jest. Dałem też lekki odblask (shiny low), by metalicznie wyglądało (invisible texture niestety wymaga nie używania tego efektu). I wczoraj właśnie mi maskowanie na myśl przyszło. Zaryzykowałem, HUDa nawet zaprogramowałem i dwoma kliknięciami znikła głowa i tors awatara. Bajer.
Dzisiaj (czyt. piątek) kończyłem poprawki hełmu i zbroi, aby zakrywały ciało. Szkoda, że UV Image nie potrafię robić, bo by się teraz przydały. Blendera też nadal nie opanowałem, ale o tym na końcu. Zatem wykonałem poprawki i postanowiłem się z Wami podzielić najnowszym projektem.
Pierwszym projektem, bo powyższe to drugi projekt, to kosmiczne kapsuły, których próbki w SL już miałem. Lecz na OpenSimie są one rozbudowane. Wspaniała wiadomość to taka, że wnętrze zaczyna wyglądać kosmicznie. Smutna to ta, że zajmuje mała powierzchnię, a rozbudowa nie ma sensu, bo i tak jest limit awatarów, więc będą świeciły pustkami. Kosmiczne kapsuły będą zasilane światłem.
I nadszedł koniec, czyli Blender. Szukałem tutoriali dla totalnych matołów, lecz nie znalazłem. Nie potrafię zatem wykonać zadania z Blendera, a powinienem już mieć je wysłane do wykładowcy. Pominę fakt, że mam do wykonania ok. 6 prac zaliczeniowych z 5 przedmiotów. Cóż - studia mają swoje wymagania. Wykładowcy też. tylko student takowych nie powinien posiadać.
Uff. Koniec wpisu.
Otóż przypadkowo mi na myśl użycie tej dziwnej tekstury przyszło. Pomyślałem sobie, jak byłoby fajnie zasłonić naszego awatara tak, aby nie był on widoczny okiem kamer. I jest to możliwe. Nawet nie wiedziałem, że w Second Life jest coś takiego. Ale może od początku i od spraw technicznych.
Poszukiwałem tej tekstury przedwczoraj. I znalazłem jedynie przycisk do jej wyświetlania. Odkryłem też smutną prawdę - ustawienie półprzezroczystości obiektu z tą teksturą psuje efekt. Pancerz zaś przyszedł na myśl, kiedy w tęczowej siedzibie zbudowałem klatkę schodową (a raczej pochylniową) - kask dla awatara. Oczywiście podczas budowy przyszedł mi Lord Vader na myśl i tak doszedłem do tego dziwnego kształtu. I tutaj mała poprawka - wtedy o teksturze nie pomyślałem.
Wczoraj miałem już hełm i górną część zbroi (na pierwszych zdjęciach to widać). Kolor czarny jakoś taki standardowy jest. Dałem też lekki odblask (shiny low), by metalicznie wyglądało (invisible texture niestety wymaga nie używania tego efektu). I wczoraj właśnie mi maskowanie na myśl przyszło. Zaryzykowałem, HUDa nawet zaprogramowałem i dwoma kliknięciami znikła głowa i tors awatara. Bajer.
Dzisiaj (czyt. piątek) kończyłem poprawki hełmu i zbroi, aby zakrywały ciało. Szkoda, że UV Image nie potrafię robić, bo by się teraz przydały. Blendera też nadal nie opanowałem, ale o tym na końcu. Zatem wykonałem poprawki i postanowiłem się z Wami podzielić najnowszym projektem.
Pierwszym projektem, bo powyższe to drugi projekt, to kosmiczne kapsuły, których próbki w SL już miałem. Lecz na OpenSimie są one rozbudowane. Wspaniała wiadomość to taka, że wnętrze zaczyna wyglądać kosmicznie. Smutna to ta, że zajmuje mała powierzchnię, a rozbudowa nie ma sensu, bo i tak jest limit awatarów, więc będą świeciły pustkami. Kosmiczne kapsuły będą zasilane światłem.
I nadszedł koniec, czyli Blender. Szukałem tutoriali dla totalnych matołów, lecz nie znalazłem. Nie potrafię zatem wykonać zadania z Blendera, a powinienem już mieć je wysłane do wykładowcy. Pominę fakt, że mam do wykonania ok. 6 prac zaliczeniowych z 5 przedmiotów. Cóż - studia mają swoje wymagania. Wykładowcy też. tylko student takowych nie powinien posiadać.
Uff. Koniec wpisu.
środa, 8 grudnia 2010
RadioActive
Wbrew pozorom nie będę pisał o jakimś arcyniebezpiecznym promieniowaniu, więc możecie spokojnie siedzieć na krzesłach i czytać ten wpis.
RadioActive to nazwa przypadkowo nadana do regionu, który miał być ogólnie na potrzeby radia. Jednak taka nazwa się pojawiła, kiedy dziś zdałem sobie sprawę, że wczorajsze zabawy z primami dały mi pomysł na regiony zasilane energią światła. Analogicznie dedukując... Wymyśliłem, że światło będzie tutaj zastępowało typową energię elektryczną. Oczywiście nie chodzi tutaj o to, że sobie zaświeci słoneczko i muzyka gra. Tutaj raczej chodzi o łapanie tej energii i przetworzenie na taką, która potem zasili miasta... Na razie zasilać będzie region. Wiadomo, że światło białe zawiera w sobie niezła mieszankę innych barw. Zatem jest to światło bazowe i takie w głównym budynku zasilającym powstaje i jest wysyłane dalej.
Każdy budynek, który odbiera białe światło, posiada specjalne filtry lub kryształy, które przepuszczają tylko niektóre z częstotliwości fal świetlnych (np. czerwone, żółte, niebieskie itd.) niektóre budynki wykorzystują kilka fal, zamiast jednej, ale to raczej byłby temat na nieco inną opowieść (w sumie jako pierwszy powstaje budynek, który na każdą kondygnację ma ustawiony inny kolor światła).
Pewnie ktoś by się zastanawiał, jak takie miasto zasilane światłem mogłoby wyglądać. Na pewno byłoby rozświetlone w nocy.
Poprzez wieloletnie prace powstaje materiał, który zachowuje się jak zwykły przewód, czyli pozwala, by skupiona wiązka światła podążała wzdłuż kształtu, jaki temu materiałowi zapodamy. Jeżeli będzie to kształt długiej rury, to światło będzie też po takiej drodze szło i będzie wrażenie, jakby to ono było taką długą, świecącą rurą (sprawdziłem, tak to na OpenSimie wygląda).
Tak, czy inaczej jest co oglądać. Wcześniej miałem myśl, aby pod głównym elementem zasilającym znajdowało się palenisko z umieszczona nad nim soczewką i układem, który za dnia skupia wiązkę promieni słonecznych. Owszem, jeszcze nad regionem wisi ta zabudowa, ale lada dzień zostanie zlikwidowana lub przeniesiona gdzieś na ziemię i zainstalowana jako element zbierający za dnia słoneczne promienie, a w nocy oddające do sieci energetycznej to, co zostanie zmagazynowane.
Czyż ludzka wyobraźnia nie jest przecudowna? Tyle wspaniałej technologii się tam znajduje.
RadioActive to nazwa przypadkowo nadana do regionu, który miał być ogólnie na potrzeby radia. Jednak taka nazwa się pojawiła, kiedy dziś zdałem sobie sprawę, że wczorajsze zabawy z primami dały mi pomysł na regiony zasilane energią światła. Analogicznie dedukując... Wymyśliłem, że światło będzie tutaj zastępowało typową energię elektryczną. Oczywiście nie chodzi tutaj o to, że sobie zaświeci słoneczko i muzyka gra. Tutaj raczej chodzi o łapanie tej energii i przetworzenie na taką, która potem zasili miasta... Na razie zasilać będzie region. Wiadomo, że światło białe zawiera w sobie niezła mieszankę innych barw. Zatem jest to światło bazowe i takie w głównym budynku zasilającym powstaje i jest wysyłane dalej.
Każdy budynek, który odbiera białe światło, posiada specjalne filtry lub kryształy, które przepuszczają tylko niektóre z częstotliwości fal świetlnych (np. czerwone, żółte, niebieskie itd.) niektóre budynki wykorzystują kilka fal, zamiast jednej, ale to raczej byłby temat na nieco inną opowieść (w sumie jako pierwszy powstaje budynek, który na każdą kondygnację ma ustawiony inny kolor światła).
Pewnie ktoś by się zastanawiał, jak takie miasto zasilane światłem mogłoby wyglądać. Na pewno byłoby rozświetlone w nocy.
Poprzez wieloletnie prace powstaje materiał, który zachowuje się jak zwykły przewód, czyli pozwala, by skupiona wiązka światła podążała wzdłuż kształtu, jaki temu materiałowi zapodamy. Jeżeli będzie to kształt długiej rury, to światło będzie też po takiej drodze szło i będzie wrażenie, jakby to ono było taką długą, świecącą rurą (sprawdziłem, tak to na OpenSimie wygląda).
Tak, czy inaczej jest co oglądać. Wcześniej miałem myśl, aby pod głównym elementem zasilającym znajdowało się palenisko z umieszczona nad nim soczewką i układem, który za dnia skupia wiązkę promieni słonecznych. Owszem, jeszcze nad regionem wisi ta zabudowa, ale lada dzień zostanie zlikwidowana lub przeniesiona gdzieś na ziemię i zainstalowana jako element zbierający za dnia słoneczne promienie, a w nocy oddające do sieci energetycznej to, co zostanie zmagazynowane.
Czyż ludzka wyobraźnia nie jest przecudowna? Tyle wspaniałej technologii się tam znajduje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
